Wewnętrzne spojrzenie na przetwarzanie i badania konopi
Dr Allison Justice nigdy nie planowała założenia firmy zajmującej się konopiami indyjskimi. Dorastała na farmie w Karolinie Południowej, a następnie obroniła doktorat, badając bratki i poinfecje. Dopiero kilka lat po ukończeniu studiów doktoranckich jej ścieżki skrzyżowały się z konopiami.

– [Po studiach doktorantów] doradzałam szklarniom w całym USA, głównie w zakresie roślin ozdobnych – mówi Justice. – W końcu zaczęły napływać telefony od producentów konopi – obie te dziedziny mają ze sobą wiele wspólnego. Sprawdziło się to całkiem dobrze.
Mimo wszystko konopie nie były tym, czemu młodsza dr Justice zamierzała poświęcić swoją karierę zawodową.
– Konopie nie były legalne ani postrzegane przez moich kolegów z branży jako potencjalna ścieżka kariery. Ale co ciekawe, tak właśnie się stało – wspomina.
Nługo po rozpoczęciu działalności doradczej w branży konopnej zaproponowano jej stanowisko wiceprezesa ds. upraw w prężnie rozwijającej się firmie w Kalifornii. Przyjęła ofertę i spędziła kolejne trzy i pół roku, pracując w największej wówczas firmie konopnej w Kalifornii.
– Mogłam doświadczyć całego procesu produkcyjnego – mówi Justice. – Wszystkiego, od nasiona do sprzedaży, ekstrakcji, formulacji i tak dalej. To przygotowało mnie do robienia tego, co robię dzisiaj.
Podczas pobytu Justice w Kalifornii w Karolinie Południowej uchwalono ustawę zezwalającą na produkcję konopi przemysłowych w tym stanie. Początkowo zezwolenie na uprawę miało otrzymać jedynie 20 rolników. Za namową dr Justice jej matka złożyła wniosek o jedno z pozwoleń – i je otrzymała.
Obecnie rodzina uprawia konopie na tej samej ziemi, na której ich dziadkowie uprawiali bawełnę.
– Rok lub dwa po rozpoczęciu uprawy wszystko szło naprawdę dobrze – mówi Justice. – Zdecydowaliśmy, że wrócę i przeniesiemy to na wyższy poziom. To więc przedsięwzięcie rodzinne. Mój brat, siostra i mama pracują tutaj, a także jeden z moich najlepszych przyjaciół ze studiów.
Zaangażowanie w badania i rzetelną naukę
W branży zdominowanej przez metodę prób i błędów oraz wiedzę przekazywaną z pokolenia na pokolenie dr Justice dba o to, aby w procesy jej firmy wprowadzany był rygor naukowy.
Ostatnio prowadziła eksperymenty mające na celu rozwianie mitów na temat suszenia, curingu i innych procesów pouprawowych.
W obecnym stanie branży istnieje bardzo niewiele badań dotyczących fizjologii po zbiorach. Metody suszenia i curingu różnią się drastycznie w zależności od firmy. Brak jest standardów oraz zrozumienia, kiedy dany etap został zakończony, a nawet dlaczego należy podejmować poszczególne działania po zbiorach.
– Curing może trwać trzy dni dla jednego hodowcy, a dla innego 14 dni, 30 dni… istnieje na ten temat mnóstwo teorii – mówi Justice. – [Niektórzy hodowcy twierdzą, że] curing polega na usuwaniu składników odżywczych, co nie ma żadnego sensu. Albo że chodzi o wymianę gazów – dobrze, ale o jakie gazy chodzi i jak możemy ulepszyć ten proces? Jeszcze tego nie wiemy.
W jednym z eksperymentów dr Justice umieściła szereg czujników w szczelnym wiadrze do curingu konopi i zmierzyła zmiany zachodzące podczas tego procesu. Zmierzyła stężenie dwutlenku węgla, tlenu, etylenu, wilgotność oraz aktywność wody, a także inne parametry.
– Jednym z naprawdę ważnych wniosków z tego projektu było to, że curing jest procesem homogenizcji – mówi Justice. – Odkryliśmy, że aktywność wody była niższa na początku curingu niż na końcu, gdy badaliśmy ją ponownie. Teoria nie zakłada, że woda w jakiś sposób dostała się do wiadra i podniosła aktywność wody we wszystkim. Chodzi o to, że wszystkie kwiaty ulegają homogenizacji. Wielu ludzi tak przypuszczało, ale myślę, że to był pierwszy raz, kiedy ktoś wyraził to za pomocą liczb – choć oczywiście jest jeszcze tak wiele do odkrycia. Dopiero zarysowujemy powierzchnię.
Połączenie aktywności wody z konopiami
Dr Justice planuje powtórzyć ten eksperyment, obok innych, aby potwierdzić swoje odkrycia. Badania nad konopiami są wciąż w początkowej fazie i istnieje wiele tematów, w które dr Justice chce uzyskać głębszy wgląd.
– Okres po zbiorach jest dla mnie bardzo ekscytujący. Kiedy po raz pierwszy przybyłam do [Kalifornii], panowie próbowali wyjaśnić, kiedy kwiat jest wystarczająco suchy, aby rozpocząć curing – wspomina. – Chwytali łodygę i ją zinali. Wtedy nie było słychać żadnego dźwięku, po prostu się wyginała. I mówili: „Cóż, to musi jeszcze doschnąć. Kiedy będzie gotowe, złamie się z traskiem”. Dla mnie i pracującego tam chemika z tytułem doktora było to nieco szokujące. Wiedzieliśmy, że musi istnieć lepszy sposób.
W tym przypadku lepszym sposobem okazały się pomiary aktywności wody. Dr Justice odkryła, że aktywność wody może dostarczyć jej bardziej precyzyjnych i użytecznych pomiarów niż pomiary zawartości wilgoci. Wkrótce była w stanie określić krytyczne wartości aktywności wody dla różnych etapów procesu suszenia. Wykorzystała nawet aktywność wody do opracowania protokołu curingu, który zapobiega problemom z pleśnią, jednocześnie chroniąc pożądane terpeny i aktywność enzymatyczną.
– [Aktywność wody] jest bardzo ważna – mówi Justice. – Ze względów bezpieczeństwa musimy wysuszyć produkt do określonego poziomu, w przeciwnym razie mogą rozwijać się mikroorganizmy. Jednocześnie nie chcieliśmy suszyć zbyt szybko, ponieważ doprowadziłoby to do odparowania terpenów. Próba utrzymania rośliny w tych parametrach wymagała wielu podejść.
Praca dla dobra klienta i społeczności
Biorąc pod uwagę przeszłość dr Justice oraz jej zaangażowanie w rzetelność naukową, nie dziwi fakt, że jej firma, The Hemp Mine, zyskała reputację podmiotu prowadzącego solidne badania i cechującego się pełną transparentnością.
– W tej branży bardzo trudno jest wiedzieć, komu zaufać – mówi Justice. – Dlatego przejrzystość jest czymś, do czego dążymy bez względu na to, co robimy – niezależnie od tego, czy chodzi o skład nalewki, pochodzenie genetyczne, czy też wyniki gromadzonych przez nas danych.
Dotrzymuje również tej obietnicy. Wyniki jej badań są publikowane publicznie na platformie Slideshare. Ponadto nawiązała współpracę z Uniwersytetem Clemson w celu prowadzenia dalszych badań – i wywierania wpływu na kolejne pokolenie naukowców zajmujących się konopiami.
„Konopie są tak fascynujące, ponieważ przeprowadzono dotąd tak niewiele badań” – mówi. „Po prostu pokochałam tę roślinę i możliwości, jakie daje w zakresie badań”.
Zapisz się do newslettera
Studia przypadków, webinaria i artykuły, które Cię zaciekawią.
Otrzymuj najnowsze materiały regularnie!
